schowana

Twój nowy blog

Don’t Worry Be Happy

0

Staję się spokojna, choć widzę po swoim ciele, jak wiele rzeczy mnie stresuje i odbija na wyglądzie zewnętrznym i ostatnio znów boli mnie serce… niby potrafię przepracować daną sytuację, a jednak swoją nadwrażliwością trzymam mnóstwo rzeczy w sobie…

Jestem panikarą, potrafię histerycznie działać, zbyt impulsywnie się zachowywać… kiedy mi na czymś/kimś zależy… może stąd moja reakcja na ostatnie kilka zdań wymienionych z L.  – nie widzę tego, ale czuję, że źrenice się powiększają i na policzkach pojawia się rumieniec tylko dlatego, że staliśmy tak razem i ewidentnie byliśmy zadowoleni z tej krótkiej wymiany zdań… L. jest osobą, która bardzo intryguje, ciekawi i jednocześnie chce się z niego wydobyć tę jego część, która czasem, gdzieś tylko w naszych bardziej prywatnych rozmowach się pojawia… Śnię go w tamtym tygodniu trzy razy, pierwszy raz niespodziewanie, kolejne są „produktem” rozmyślań nad nim i tego, że on tak bardzo intryguje…

… kiedy wczoraj jeździmy z D. jego samochodem po naszym mieście, pytam, czy nie boi się tego, że będzie miał dziecko (marzenie o nim, to co innego, niż kiedy jest pewne, że za kilka miesięcy cały świat trzeba będzie na nowo układać) … odpowiada, że nie, bo i dlaczego? jeśli pojawi się strach, to będzie, nie ma co się bać tego, że może pojawi się strach… Tą myślą zaświeca mi lampkę w głowie, którą sama sobie już podświecam kolejne tropy. To właśnie nas tak pięknie różni – on nie boi się na zapas, a ja i owszem, choć staram się uczyć od niego zdroworozsądkowego kalkulowania i życia. Trzeba nauczyć się przewidywać zdarzenia i myśli, ale nie bać tego, że mogą się pojawić, bo nawet jeśli się pojawią, zawsze jest wyjście z danej sytuacji.

Przesilenie

1

Wstaję, robię sobie śniadanie… i ryczę, a raczej spokojnie pozwalam płynąć łzom po policzkach
czytam tekst i nie mogę powstrzymać łez i niemego krzyku: „ludzie, dlaczego to robicie…?”

kolejny ślub, kolejne weselne przyśpiewki… myślę, że na razie to się skończy, moi najbliżsi w większości się pobrali, założyli Rodziny, dzieci w drodze…
a Ja? ja miałam kilka lat temu sporą szansę na prawdziwy Dom, tylko troszkę nie udało się pogodzić kilku rzeczy i ogromu rozbieżności

Dlaczego płaczę? Uwielbiam dzieci, bardzo bym chciała mieć swoje własne, a mogę tylko patrzeć jak znajomi wychowują swoje – tęsknię do tego, by móc samej poczytać książeczkę Małej Księżniczce lub Małemu Księciu… to siedzi we mnie podświadomie, bo tak naprawdę tymi łzami uwalniam moc… hmmm, szczęścia, gdy dowiaduję się, że D. będzie miał dziecko
Tak bardzo jestem z nim zżyta, że czuję, jakby część mnie faktycznie oczekiwała tego dziecka, choć przecież nie ja noszę jego pierworodne Maleństwo.
Płaczę też, kiedy czytam, jak bardzo niską cenę ma godność, życie, kobiecość indyjskich kobiet. Jak bardzo nie mogę godzić się na takie podejście do kobiet, choć przecież muszę pamiętać, że europejczycy, czy inni mężczyźni z krajów wysoko rozwiniętych potrafią tak przedmiotowo traktować drugą osobę i krzywdzić tylko dlatego, że wg ich przekonania robią one coś złego.

Jak zwykle te łzy uspokajają, oczyszczają, choć czuję, że kolejna jesień przesila mnie i powoduje, że zapadam w zimowy stan, gdy jestem bardziej wrażliwa na wszystko…

zagłuszając myśli

0

Przygotowując posiłek z D. rozmawiamy spokojnie o rzeczach bliskich, ważnych i takich, których nie potrafiłabym chyba wypowiedzieć przy nikim innym.

D., bardzo dobrze mnie znając, wypowiada zdanie, do którego nie chcę się przyznać… przed nim, przed sobą, przed…

Bo stało się tak, że będąc zaledwie nieco ponad dobę w tym mieście potrafiłam przestać myśleć o kimś (sic!), kto zawsze stawał przed oczami. Od teraz odzyskało magię… a jednocześnie nie… bo to wciąż nie moje klimaty… i ten ktoś (zapewne) tam jest wciąż i nie pozwala zapomnieć o sobie…

Jedna myśl

0

Tylko troszkę… albo bardzo mocno… tęsknię za tymi wieczorami, kiedy rozmawialiśmy, słuchaliśmy świetnej muzyki, piliśmy wino…

Tylko troszkę… przestałam go nienawidzić.

all you need is love and a cat

0

Cichutko przyznaję, że potrzebuję Miłości…

… bo Kota już mam.

Tęsknoty oczekiwania

0

Wytnij we mnie amulet
pierwszego słowa tak
żeby przez moją skórę
przefrunąć mógł jak ptak

ziemi słońca i chmury
czasu nocy i dnia
wytnij we mnie amulet
twego oddechu ślad

sprowadź na mnie godzinę
każdą dobrą i złą
a odkryję nowinę
gdy uchylisz swą dłoń

gdyby były same piękne chwile
nie wiedziałbym że żyłem

Raz Dwa Trzy „Amulet”

niecierpliwość tęsknot

0

Poznaję kolejny raz starszego brata D.

Tym razem jest inaczej, bo mamy dla siebie dużo czasu, dzielimy razem pokój i choć każde osobno, jakoś blisko nam do siebie… zwłaszcza wtedy, gdy siedzimy nad stawem i nieosiągalni dla innych, wsłuchujemy się w siebie nawzajem. A błękit jego oczu i dotyk, jakim mnie obdarza, maksymalnie szybko przywołuje wspomnienia dawnych czasów, kiedy…

To nie jest Mężczyzna dla mnie, choć jest… rozpoznaję w nim zapach tęsknoty, czułości i dotyku, którym kiedyś Ty mnie obdarzałeś i czułam się bezgranicznie bezpiecznie.Czuję się totalnie rozdwojona, bo mam bardzo mocne deja vu, które przerażająco mocno krzyczy w mojej głowie, że już kiedyś prowadziłam z nim podobne rozmowy (ale jak, gdzie i kiedy?!). To jest tym bardziej dziwne, że mam poczucie tego, że to brat D., tego „mojego” D. którego uważam za Przyjaciela i z którym się tak świetnie rozumiem. Jednak rozmawiając z jego bratem czuję się totalnie swobodnie, wyczuwam w nim bratnią duszę, „swojego człowieka”…. ale to nie takie proste, bo on ma żonę, którą kocha maksymalnie bardzo i która jego także kocha bardzo. On jest bardzo inteligentny i chyba rzeczywiście jest tak, jak mówi: „z zewnątrz mogę wydawać się miękki, ale w środku jestem twardy… try me”. Nie M., nie będę Cię wypróbowywać, nie tak działam, a może nie chcę wobec Ciebie.

Dziękuję Ci, że jesteś. Dzięki takim osobom jak Ty przypominam sobie, czego naprawdę chcę… i wierzę, że można naprawdę w piękny sposób kochać drugą osobą, nie tracąc nic z siebie.

Jak było, jak jest

0

Kiedy tym razem wracam z długiego pobytu za granicą, nie jesteś pierwszą osobą, którą widzę.
Tym razem nie jest ważne, że nie wracam przez Twoje miasto.
A przecież kiedyś, dawno temu, byłeś w stanie przejechać dla mnie pół kraju, by być pierwszą osobą, którą zobaczę. To nie jest teraz ważne. Nie mam problemu z tym, że nie jesteśmy razem, że masz teraz kogoś.

Problem… jakże dziwnie brzmi to słowo dzisiaj.

Chyba przestałam myśleć o problemach, kiedy poznałam D. On pokazał mi, że wszystko jest do zrobienia. I choć jestem teraz bardziej zdecydowana, niż kiedyś, wciąż lubię mu powiedzieć, co się dzieje u mnie, przedyskutować coś właśnie z nim. Pewne rzeczy zostawiam na niespodziankę, pewne czekają, aż zobaczymy się na żywo i będę mogła mówić sama z siebie o czymś.

Tym razem to D. jest pierwszą osobą, którą widzę w porcie lotniczym i zupełnie nie przeszkadza mi, że wpadając w jego objęcia, wiem że to Przyjacielskie uściśnięcie. Tak jest dobrze, a mając w perspektywie cały wieczór i trochę nocy w jego towarzystwie, coraz bardziej utwierdzam się w tym, że pewne wydarzenie, które zdarzy się za kilka miesięcy, sprawi mi ogromną radość… i nie będzie stanowiło problemu w naszej Przyjaźni.

Będąc tutaj szybko dorastam.

Jestem stawiania w sytuacjach, jakich dawno nie zaznałam lub nigdy.
Znów coś się dzieje, znów pewne emocje budzą się, inne drzemiąc podpowiadają podświadomie, że czas się znów ruszyć. Zrobić kolejny krok do przodu. Nawet jeśli będzie bolało i będzie się tęskniło. Bo w końcu czym jest Tęsknota?

Pewne rzeczy czasem trzeba stracić, żeby zrobić miejsce nowym…

Sytuacje, zdarzenia, które kiedyś mnie przerażały, dziś stają się oczywistością.

Dziękuję Ci za lekcję, jakiej udzieliłeś mi wczorajszego wieczoru. Pokazałeś mi dokładnie, gdzie jest moje miejsce. Czas przestać się oszukiwać…

Czasem trzeba dosięgnąć swojego mentalnego dna, żeby popatrzeć na pewne rzeczy inaczej.
Czasem trzeba dosięgnąć swojego mentalnego dna, żeby poczuć, że pewne rzeczy można sobie tłumaczyć czymś, ale jeśli ci to wadzi, zrób tak, żeby nie bolało…

Razem dwadzieścia siedem maili wysłanych do siebie w ciągu czterech dni.
Mail za mailem, pytania i odpowiedzi, stwierdzenia, przypuszczenia, myśli…
Półtora tygodnia ciszy…

Czy Ty też tak masz, że przestając czekać i myśleć, staje się to, czego chciałeś?
Ja tak mam…
I właśnie dlatego już nie chcę skrawków.
Rozumiesz?

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 tommek